Translate

sobota, 24 stycznia 2015

USHUAIA

Wczoraj włóczyliśmy się po upalnym Buenos , a dziś po prawie czterogodzinnym locie przeniesliśmy się  do zupełnie  innej części Argentyny  - Ziemi  Ognistej. Jesteśmy w Ushuaii - nazywanej" fin  del mundo" - koniec świata.W pobliżu jest już przylądek Horn . Wieje wściekle jak to w Patagonii.
Dobrze , że wcześniej zarezerwowałam hostel bo byśmy chyba spali na ulicy.Hosteli jest bardzo mało , są dość prymitywne i niestety bardzo drogie - płacimy więcej niż w Buenos.
Pojutrze wybieramy się na treking na wyspie Nawarino- to już Chile, Ushuaia to jeszcze Argentyna , granice są tu dość skąplikowanie poprowadzone .Kupujemy kartusze gazowe , bo musimy iść z kompletnym wyposażeniem. Będzie nas to wszystko dość drogo kosztowało , łódż w jedna stronę na wyspę  to 100$/ rozbój w biały dzień /. Ushuaia tonie  teraz w kwiatach  bo jest krótkie lato.Miejscowość położona jest w otoczeniu pięknych gór .Kobiety prowadzące hostel to wściekłe pedantki ,   wymogi przeróżne , bardzo rygorystyczne  , wchodzą do pokoju bez pukania, no ale  trzeba to przeżyć.

2 komentarze:

  1. Cieszymy się, że dotarliście szczęśliwie. Pozdrawiamy i życzymy miłych wrażeń. Boskie Buenos nie jest tak boskie jak śpiewała Kora :)
    Pozdrowienia
    Agnieszka, Romek i Maja

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy moj wpis doszedl, ale raz jeszcze powodzenia i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń