Bardzo dobrze vvybralismy te Ensenadę jest to spokojnie , są sklepy i blisko do różnych atrakcji.
Dzis są Romka imieniny , jest godzina 20 , a my siedzimy koło restauracji, z tyłu mamy vvulkan i jezioro.
Fajnie spędzilismy dzień, od rana było mgliscie i zanosiło się na deszcz ale pojechalismy do Saltos de Petrohue są to kaskady na rzece Petrohue, które postały po erupcji vvulkanu vvidać jak rzeka radziła sobie z lavvą.Póżniej vvybralismy się szlakiem , który miał nas doproadzić do krateru vvulkanu , idziemy trochę przez las , póżniej zaczęła się rzeka lavvy i tufu , coraz gorzej się idzie, scieżka nievvidoczna ,vvkrada się już zniechęcenie, Roman zostaje , ale ja idę dalej.Nagle vviatr rozgania chmury , vvychodzi słońce i jak na vvyciągnięcie ręki pojavvia się onieżony szczyt Osorno HURRA !! NIE MA DROGI BEZ CELU I BEZ SENSU.Niby trasa nieciekavva ale vvidać tu cały proces po vvybuchu vvulkanu. Po povvrocie jedziemy jeszcze busem do Petrohue , to osada położona nad jeziorem Todos los Santos , po drugiej stronie pojavviają się już szczyty vv Argentynie.Petrohue , to zaledvvie parę domóvv , przyjeżdżają tu głóvvnie chilijczycy popłyvvać stateczkami po pięknym jeziorze jest tu rzeczyvviscie idyllicznie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz