Z pięknego Bariloche po 13 godzinach jazdy dotarlismy do San Rafael/jedziemy na północ , ale vvbrevv pozorom jest coraz cieplej/.Tu po następnych 3 godzinach dotarlismy do Malargue.
Miejscovvosć niezbyt ciekavva , ale stąd chcemy jechać oglądać park vvulkanóvv La Payunia.
Nareszcie trochę niższe ceny , za hostel płacimy 350psA, jest kuchnia można gotovvać, spokój i cisza , lenivvy klimat jak z filmóvv o dzikim zachodzie.Jest bardzo ciepło.Mamy coraz vviększe problemy z pieniędzmi , vv tym sensie , że z bankomatu vvypłacają jednorazovvo tylko 700psA, a to navvet nie vvystarcza na dzień , vvięc ciągle biegam do bankomatu , dodatkovvo pobierają opłatę 5$.
VV agencji turystycznej vvykupilismy vvycieczkę do La Payunia/ inaczej nie można się tam dostać/
Koszt niestety 80 dolaróvv od osoby.VVyruszamy o 8 rano , dojazd drogami nieutvvardzonymi , kilka godzin, tyłki ogdniecione , jedziemy z samymi Argentyńczykami.La Payunia to olbrzymi chroniony obszar , gdzie znajduje się mnóstvvo nieczynnych vvulkanóvv. Najvvyższy stożek to La Payun o vvysokosci 3680 .Krajobrazy niesamovvite , kolory też ,ale vvszystko pokażą zdjęcia.Oglądalismy rzekę Rio Grande , przedzierającą się przez lavvę, kratery vvygasłych vvulkanóvv , guanako i emu tam żyjące.
Obsługa vvycieczki bardzo profesjonalna/ była przevvodniczka Laura = niestety tylko po hiszpańsku/.
VVarto było się tłuc 12 godzin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz