Znajduje się tu największe siedlisko pum na świecie , ponadto występuje guanaco , kondory i wiele innych dzikich zwierząt.Park jest bardzo różnorodny przyrodniczo - występują tu rzeki , jeziora o niespotykanych kolorach,lodowce no i oczywiście wypiętrzenia skalne o niesamowitych kształtach .W parku obowiązują restrykcyjne zasady dla turystów - głównie chodzi o ogień , jest ścisły zakaz używania otwartego ognia , za nieprzestrzeganie tego zakazu jest kara więzienia 5 lat i 4000$ grzywny. Można używać tylko kartusze gazowe w ściśle określonych miejscach .Przechodziliśmy wiele miejsc z wypalonymi lasami .W parku jest dużo tras pieszych , są wydzielone miejsca kempingowe i kilka schronisk . Ceny za wszelkie usługi są kosmiczne , zjawiają się tu turyści z całego świata- niestety na najpopularniejszej części tłumy są tak jak u nas pod Giewontem .Nasza trasa biegła dookoła parku , codziennie robiliśmy przejścia od 5- 7 godzin , przez 8 dni., nie licząc trasy przez przełęcz gdzie było 11 godzin. Mieliśmy ze sobą całe wyposażenie- namiot , śpiwory, maty , trochę jedzenia , garnki i gaz.Romka plecak ważył około 10kg , mój gdzieś 8. Trasy w parku nie wyglądają tak jak w naszych górach , cały czas trzeba gimnastykować się z pogmatwanymi korzeniami drzew , nierównościami terenu , mokradłami , szlaki idą góra - dół , rzadko po płaskim .Suma sumarum treking nas bardzo wyczerpał fizycznie , tym bardziej że odżywialiśmy się też marnie .Śniadanie codziennie była owsianka na wodzie z kilkoma morelami . Ale widoki i niesamowite. wrażenia nagradzały ten trud.Resztę niech opowiedzą zdjęcia.
20 stycznia wylatujemy do Buenos Aires , po paru dniach przemieszczamy się do Ushuaii/ koło przylądka Horn/.W Patagonii zrobimy kilka trekingów i dalej będziemy się przemieszczać wzdłuż Andów aż do Atakamy. Jak wystarczy czasu zboczymy też do Boliwii. Powrót planowany jest na 16.04. Główne nasze zainteresowanie to piękna i zróżnicowana przyroda Argentyny i Chile
Translate
wtorek, 10 lutego 2015
TORRES DEL PAINE - treking
Wczoraj wróciliśmy do Puerto Natales po 8-dniowym wyczerpującym trekingu w parku Torres del Paine.Park został wpisany na listę Unesco w 1978r , ze względu na swą unikalną i różnorodną florę i faune.
Znajduje się tu największe siedlisko pum na świecie , ponadto występuje guanaco , kondory i wiele innych dzikich zwierząt.Park jest bardzo różnorodny przyrodniczo - występują tu rzeki , jeziora o niespotykanych kolorach,lodowce no i oczywiście wypiętrzenia skalne o niesamowitych kształtach .W parku obowiązują restrykcyjne zasady dla turystów - głównie chodzi o ogień , jest ścisły zakaz używania otwartego ognia , za nieprzestrzeganie tego zakazu jest kara więzienia 5 lat i 4000$ grzywny. Można używać tylko kartusze gazowe w ściśle określonych miejscach .Przechodziliśmy wiele miejsc z wypalonymi lasami .W parku jest dużo tras pieszych , są wydzielone miejsca kempingowe i kilka schronisk . Ceny za wszelkie usługi są kosmiczne , zjawiają się tu turyści z całego świata- niestety na najpopularniejszej części tłumy są tak jak u nas pod Giewontem .Nasza trasa biegła dookoła parku , codziennie robiliśmy przejścia od 5- 7 godzin , przez 8 dni., nie licząc trasy przez przełęcz gdzie było 11 godzin. Mieliśmy ze sobą całe wyposażenie- namiot , śpiwory, maty , trochę jedzenia , garnki i gaz.Romka plecak ważył około 10kg , mój gdzieś 8. Trasy w parku nie wyglądają tak jak w naszych górach , cały czas trzeba gimnastykować się z pogmatwanymi korzeniami drzew , nierównościami terenu , mokradłami , szlaki idą góra - dół , rzadko po płaskim .Suma sumarum treking nas bardzo wyczerpał fizycznie , tym bardziej że odżywialiśmy się też marnie .Śniadanie codziennie była owsianka na wodzie z kilkoma morelami . Ale widoki i niesamowite. wrażenia nagradzały ten trud.Resztę niech opowiedzą zdjęcia.
Znajduje się tu największe siedlisko pum na świecie , ponadto występuje guanaco , kondory i wiele innych dzikich zwierząt.Park jest bardzo różnorodny przyrodniczo - występują tu rzeki , jeziora o niespotykanych kolorach,lodowce no i oczywiście wypiętrzenia skalne o niesamowitych kształtach .W parku obowiązują restrykcyjne zasady dla turystów - głównie chodzi o ogień , jest ścisły zakaz używania otwartego ognia , za nieprzestrzeganie tego zakazu jest kara więzienia 5 lat i 4000$ grzywny. Można używać tylko kartusze gazowe w ściśle określonych miejscach .Przechodziliśmy wiele miejsc z wypalonymi lasami .W parku jest dużo tras pieszych , są wydzielone miejsca kempingowe i kilka schronisk . Ceny za wszelkie usługi są kosmiczne , zjawiają się tu turyści z całego świata- niestety na najpopularniejszej części tłumy są tak jak u nas pod Giewontem .Nasza trasa biegła dookoła parku , codziennie robiliśmy przejścia od 5- 7 godzin , przez 8 dni., nie licząc trasy przez przełęcz gdzie było 11 godzin. Mieliśmy ze sobą całe wyposażenie- namiot , śpiwory, maty , trochę jedzenia , garnki i gaz.Romka plecak ważył około 10kg , mój gdzieś 8. Trasy w parku nie wyglądają tak jak w naszych górach , cały czas trzeba gimnastykować się z pogmatwanymi korzeniami drzew , nierównościami terenu , mokradłami , szlaki idą góra - dół , rzadko po płaskim .Suma sumarum treking nas bardzo wyczerpał fizycznie , tym bardziej że odżywialiśmy się też marnie .Śniadanie codziennie była owsianka na wodzie z kilkoma morelami . Ale widoki i niesamowite. wrażenia nagradzały ten trud.Resztę niech opowiedzą zdjęcia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przepiękne zdjęcia- cóż za widoki! Faktycznie mogły rekompensować trud tego trekkingu :) Życzymy dalszych pozytywnych wrażeń podczas wędrowania i co najmniej równie pięknych widoków :)
OdpowiedzUsuńSuper ze można o was znowu poczytać i zobaczyć pozdrawiamy do usłyszenia
OdpowiedzUsuń